Przyjechał dzisiaj przed południem, od razu wzbudził zainteresowanie.

Zbiegli się wszyscy, szefowa, kierowniczki i przygodni rodzice z dziećmi. Nawet budowlańcy wykańczający II kondygnację budynku OREW na chwilę przerwali swą pracę by obejrzeć wydarzenie.

Pobiegłem z aparatem….

Zanim dotarł na miejsce przeznaczenia nasze kuce Lolop i Lako zaczęły rżeć niczym dzikie mustangi na prerii – wyczuły instynktownie, że zbliża się ktoś nowy – może czuły się trochę zagrożone ?? Biegały oszalałe w swojej zagrodzie eksponując swą siłę i posiadaną pozycję której tak łatwo nie oddadzą. Astor jak zwykle leżał leniwie mając głęboko pod ogonem całe to wydarzenie.

Przybysz dotarł wreszcie do swojej zagrody – alpaki z którymi zamieszkał po sąsiedzku  rzuciły się przywitać gościa. Hanka chłodno i z dystansem lecz Blanka i jej synek Franio rzucili się bez zbędnych konwenansów obwąchać przybysza. Co się dziwić -  nowy facet w zagrodzie do tego młody i to  kawaler …. ;)

Pstryknąłem kilka fotek i poszedłem do biura ….

 

***

 

Pod wieczór starym zwyczajem pojechałem nakarmić i zamknąć zwierzęta.

Od samej bramy przywitał mnie zew naszego nowego mieszkańca.

Głodny pewnie? – pomyślałem

Zamknąłem kuce, potem zwabiłem do domku owsem owieczki, zagoniłem do domku kangury, które dzisiaj były jakieś nie w sosie.

Alpaki z racji, że dostały nowy większy domek leżały w nim zadowolone – M 4 przypadło im do gustu, w dodatku pięknie pomalowane. Dałem im wysłodki i pożegnałem na noc. Franio z racji że ma ADHD trochę fikał. ;)

Poszedłem do zagrody naszego nowego zwierzątka.

Wrzuciłem mu trochę siana i marchewki. Niestety dalej stał jak wryty. Delikatnie chwyciłem go za szyje próbując wciągnąć do domku. Bezskutecznie!!!!

Zmieniłem pozycję – zacząłem więc wpychać go do domku! Ani drgnął !!!!!!!!!

Każda następna próba kończyła się niepowodzeniem !!! Po 15 minutach zmagania spocony odpuściłem.

Wracałem do samochodu wściekły jak bąk klnąc pod nosem jak szewc ile wlezie!

A stój sobie na dworze ty głupi uparty Ośle!!!!!!!!!