Pierwszy dzień w pracy po urlopie …w dodatku poniedziałek …. Próbuję jakoś z werwą i dobrym nastawieniem przekroczyć próg stowarzyszenia. 

Przeczuwam, że to nie będzie jednak łatwe. W połowie drogi już wiem, że to będzie raczej trudne.  Zamyślony wchodzę do księgowości. Rzucam „cześć!” od niechcenia.

-  Będzie miała na imię Angel! Słyszysz! Ja chcę, żeby miała na imię Angel! Angel rozumiesz!?

Stanąłem jak wryty. Wielkie niebieskie oczy Angeliki badawczo obserwowały moją reakcję w oczekiwaniu na jakąkolwiek odpowiedź.

Wzruszyłem nieporadnie ramionami,  odwróciwszy się na pięcie wyszedłem podpisać listę.

*  * *

Trzeci dzień pobytu w Pradze zapowiadał się obiecująco. Słońce od samego wschodu paliło niemiłosiernie. Wiatrak w pokoju hotelowym bezskutecznie próbował ochłodzić powietrze.

Wszyscy już obudzeni przygotowywaliśmy się do kolejnej eskapady. Plecaki wypchane po brzegi przekąskami i butelkami z wodą. Jeszcze kilka „selfików” i wychodzimy. Schody kamienicy przy ulicy Stitneho  na Żiżkow wydawały się nie mieć końca. Trzeba mieć pecha, żeby dostać pokój na 4 piętrze! No ale i tak najgorsze było wchodzenie – po całodniowym wypadzie w miasto było to niczym wspinaczka wysokogórska …

Zwykle o Rzymie mówi się że to miasto wzgórz, ale Praga w niczym mu nie ustępuje. Wędrowanie po niej to ciągłe chodzenie po schodach – w górę lub w dół dla odmiany. Wąskie brukowane kostką granitową uliczki prowadzą turystów od zabytku do zabytku. Patrząc ciągle w górę udaje się nie widzieć wszechobecnego bajzlu, psich niespodzianek i pogryzmolonych sprayem murów. O zapachu i szczurach w koszach na śmieci nie wspomnę …

Dziś dla odmiany obieramy kierunek przeciwny do starego miasta. Czas poszukać jakiegoś centrum handlowego dla uzupełnienia zapasów. Mapa w rękę i idziemy - córki harcerki prowadzą – czyli w efekcie błądzimy …. Trzymając się zacienionych stron ulic, przemykamy wmieszani w tłum. Godzina 13:45 przychodzi sms z pracy. Niechętnie odczytujemy: „Blanka urodziła 1 szt”.

!!???!!!

Oddzwaniamy.

- Jak to urodziła!? Blanka? Alpaka urodziła?? To ona była w ciąży? Ale jak to w ogóle możliwe przecież Hanka to też samica!

I weź tu człowieku wyjedź z Polski na tydzień!!

***

- To dla mnie naprawdę ważne! Byłam pierwsza, odbierałam poród, wycierałam ją. Byłam pierwszą osobą, którą zobaczyła – ona musi mieć na imię Angel! - kontynuowała chwilę później Angelika gestykulując żywiołowo rękoma. W jej oczach widać było głębokie wzruszenie …..

W pewnym momencie weszła do pokoju Agnieszka.

- Byłam na zakątku, widziałam maleństwo – to chłopiec ……